Jak online sprzedawca wina odkorkował nową gotówkę

Jak online sprzedawca wina odkorkował nową gotówkę
Ta historia pojawia się w wydaniu z kwietnia 2012 roku . Subskrybuj » Philip James of Lot18 Philip James chce, abyś wziął kolejny kieliszek tego '06 Bordeaux. Tak bardzo, że uruchomił witrynę przeznaczoną wyłącznie dla zaproszonych, która ma na celu umożliwienie członkom dostępu do poufnych informacji o wybranych gatunkach win.

Ta historia pojawia się w wydaniu z kwietnia 2012 roku . Subskrybuj »

Philip James of Lot18

Philip James chce, abyś wziął kolejny kieliszek tego '06 Bordeaux. Tak bardzo, że uruchomił witrynę przeznaczoną wyłącznie dla zaproszonych, która ma na celu umożliwienie członkom dostępu do poufnych informacji o wybranych gatunkach win. Od listopada 2010 r. James wraz z partnerem biznesowym Kevinem Fortuną zdobywają uwagę zarówno oferentów, jak i inwestorów, z loterią LOT18, którą prowadzą z Nowego Jorku.

"Pracujemy z małymi, rodzinnymi winiarniami, które wytwarzają świetne produkty, ale niekoniecznie wiedzą, jak je sprzedać" - mówi James. "Znaleźliśmy więc przypadek ich wina i przynieśliśmy go do narodowej publiczności. "

Po zdobyciu MBA na Uniwersytecie Columbia i pionierem kilku firm technologicznych (w tym ogromnej bazy danych o winach Snooth. com), James powąchał ogromną szansę w sprzedaży wina online. On i Fortuna natrafili na początkowy opór inwestorów; Od późnych lat 90. nad czarną chmurę panowała czarna chmura, kiedy mnóstwo gotówki trafiło do projektów wina z niewielkim zyskiem.

"Za każdym razem, gdy rozmawialiśmy z VC, powiedzieliby:" Tak, ale wino to kiepski interes "- mówi James -" Postanowiliśmy zaatakować rażący problem " - i powiedz: "Rozumiemy, wino w Internecie jest cmentarzyskiem zagubionych i złamanych marzeń." "Oto dlaczego jesteśmy inni".

Taktyka się opłaciła. Założyciele zgromadzili 45 mln USD w kapitale podwyższonego ryzyka od Accel Partners, NEA i FirstMark Capital. Złapaliśmy Jamesa między degustacjami, aby dowiedzieć się, jak zbudował swoje mini imperium.

Dlaczego warto zaopatrzyć się w prywatną witrynę z winem?

Popyt. Ogromny przemysł winiarski naprawdę nie był zorganizowany online, jak książki, filmy i wiele innych branż. Po stronie podaży winiarnie tego potrzebują. Wszyscy mieszkańcy tych winiarzy kochają swoje wino, ale nie wysyłają go na przykład do Nowego Jorku. Po stronie konsumenta istniała potrzeba dostępu do lepszych win w rozsądnej cenie. Ludzie naprawdę chcą doświadczenia sommeliera, a my mamy mnóstwo treści edukacyjnych na stronie, które mówią o winie i opowiadają historię za tym. Ponadto, przepisy dotyczące sposobu, w jaki winiarnie mogą być wysyłane przez linie państwowe, zostały ostatnio rozluźnione.

Jaki jest twój wzrost?

Dodajemy ponad 1 000 członków dziennie. Mamy około 750 000 zarejestrowanych użytkowników i współpracujemy z ponad 500 sprzedawcami. Największym źródłem nowych użytkowników zawsze byli członkowie polecający członków. Włożyliśmy wiele wysiłku w promowanie skierowań członków. Jeśli podpiszesz kogoś, kto złoży zamówienie, otrzymasz kredyt na swoim koncie.

W marcu ubiegłego roku robiliśmy 1 milion dolarów miesięcznie w transakcjach na stronie, a my robimy wszystko, co sprzedajemy. Wysokość opłaty zależy od produktu, ceny, sprzedawcy i innych zmiennych.

Jakie innowacje wprowadzasz do stołu?

Tradycyjnie zakupy wina online to trudny proces. Częścią piękna tego, co robimy dla konsumenta, jest uczynienie całego doświadczenia naprawdę prostym. Powiedz nam, gdzie mieszkasz, a my ustalimy, które wina możemy dostać do Ciebie legalnie. To niezwykle skomplikowana infrastruktura przepisów państwowych. Po stronie logistyki chcemy mieć pewność, że otrzymasz produkt szybko i że nie jest uszkodzony. Współpracujemy z firmami, które wysyłają klimatyzowane ciężarówki. Jeśli nie masz skali, te rzeczy są bardzo drogie w dostarczaniu.

Jakie było twoje największe wyzwanie?

Utrzymanie kultury naszej firmy, biorąc pod uwagę, jak szybko zatrudniliśmy. Uruchomiliśmy z sześcioma osobami; teraz mamy 100 osób w czterech biurach w Nowym Jorku, Kalifornii, Francji i U. K. Staranie się, aby każdy znał cele i wartości firmy, biorąc pod uwagę nasz wskaźnik zatrudnienia, okazało się trudne.

Jak z tym walczyć?

Mamy program, który nazywamy Wine Fridays, gdzie ktoś daje prezentację, zamawiamy w jedzeniu i cieszymy się winem. To świetna okazja, aby poznać osoby, z którymi rozmawiamy, lub partnerów i przyjaciół firmy, aby się poznać. Spędzamy dużo czasu ustalając cele firmy i opracowując naszą misję i wytyczne dotyczące marki.

Czy masz jakieś rady dla aspirujących s?

Dokładnie wiem, jak to jest być chętnym do nurkowania. Zaczęliśmy od początku, wkładaliśmy rzeczy na kartę kredytową, pracowaliśmy w weekendy i noce. Staraliśmy się rozwijać Lot18, przy jednoczesnym utrzymaniu obecnych miejsc pracy. Jeszcze bym się trzymał mojej poprzedniej pracy, gdybym wiedział, co teraz wiem.